Kochani!! Jestem - wróciłam. Trochę czasu minęło, wiem, przepraszam Was mocno, ale wybaczcie tyle się działo - w pierwszej kolejności Nasz piękny, wyjątkowy, dzień ślubu 4.10.2014, ale o tym gdy więcej czasu u mnie będzie i jak już fotki od fotografa będą:)))) Potem gdy emocje opadły operacja Taty, o której wspominałam w poprzednich postach więc dni całe mijały mi na pracy i odwiedzinach w szpitalu. "Wszystko poszło zgodnie z planem" - słowa lekarza prowadzącego - a teraz trzeba tylko modlić się, by stan się nie pogorszył, by przynajmniej było tak, jak jest teraz...Przez te dni mieszkała z Nami moja Mama, dawno nie miałam okazji cieszyć się jej towarzystwem tak długo :)) Łatwiej i mi, i Jej było znieść stres i strach jaki towarzyszył tej poważnej operacji Taty. Dałyśmy radę.
A Ja? Walczę. Dzielnie...nadal, było pod górkę.... mocno... ale Mąż wyszukał i jest - inny lekarz, inne leki - poprawa po kilku dniach jest więc i sił mam więcej...i jakoś tak energii przybyło :)))) Oby ta tendencja się utrzymała aż do pełnego sukcesu:))))
Firma rozwija się, mamy dużo pracy, ale dzięki temu mnóstwo możliwości, kolejne plany aż gęsto :) w kalendarzu :)))
Zatem szybciutko podsumowując jestem: zakochana po uszy w swym Mężu, zapracowana, zdeterminowana...Odliczam dni do podróżny poślubnej na Zanzibar :))))))))
W marcu tydzień w Rzymie już mamy wykupiony, pomysł Męża Wspaniałego na świętowanie Dnia Kobiet :))))))) Choć to wszystko jeszcze daleko...wieczorami w myślach już pakuję Nasze walizki :)
I w tych kilku zdaniach zamykają się dni mojej nieobecności, co było, co jest i co będzie.
Czeka mnie jeszcze nadrabianie zaległości na Waszych blogach :)) Czyli sama przyjemność:)))
Miłego dnia :)***
P.S. Jesiennie się zrobiło:) i chce się z Wami podzielić kilkoma fotkami, które pstrykam tu i tam :)) Zapraszam :)
 |
W Łazienkach Królewskich. |
 |
W naszym ogródku :) |
 |
Spacer w Parku Skaryszewskim. |
 |
Lucy - rośnie jak na drożdżach :))
 |
Zdjęcia prywatne- całkowity zakaz kopiowania. |
|