Pracowity weekend za Nami: sobota rozpoczęta Targiem Śniadaniowym na Żolibożu :))))), o którym pisałam w cyklu "Weekendy z planem weekendy bez planu". Pyszna, mrożona kawa, serniczek i lemoniada miętowa, bo żar lał się z nieba...niemiłosiernie. Zależało mi, by zajrzeć tam ponieważ po raz pierwszy wystawiała się Fabryka Palet, a że uwielbiam meble z palet, skrzynek itd. nie mogłam sobie odmówić zakupów:)))) Wrócilismy z cudnym białym skrzyneczkowym stoliczkiem na małych czerwonych kółeczkach :))))))) Jest już zatem Nasz stolik do kawy do nowego m. Kreatorzy z Fabryki Palet - sympatyczni ludzie z pasją i mnóstwem świetnych pomysłow!!! Polecam ich w 100%. Następnie szybciutki wybór i decyzja u Pana od rolet - już od dziś będą się szyć:))) Gładko poszło o dziwo, he he :)))
Potem 7 godzin w Ikeii z efektem spektakularnym - ponieważ dopięta została kuchnia, szafka łazienkowa- co nie jest tak do końca łazienkowe:))) czyli kombinacja wysokiego stopnia, łóżko, dwie szafy:)))) Wydruki i tylko zamawiać, no ale z tym czekamy do wtorku lub środy, by Nam nasza kochana Ekipa pomalowała i ułożyła podłogi :))))) Niedzielnie - rodzinnie: kawa i obiad z Tatą na Starym Mieście, czyli kilku godzinne oderwanie od spraw wykończeniowo-zakupowych, tak Nam potrzebne...oj tak zdecydowanie było potrzebne:)))
Zaczynamy Kochani nowy tydzień, mam nadzieje, że inspiracji Nam nie zabraknie :) Buziak :)*

















